Nieudana próba...
     
Życiorys. Strona 122
Luty 2014 roku, Olsztyn
         


Zima nieco zelżała. Nabrałem ochoty na dalsze próby znalezienia jakiegoś rozwiązania niewesołej sytuacji...

Niejako "pod ręką" była Teresa z Olsztyna.Po kilku rozmowach w Skype postanowiliśmy porozmawiać bez pośrednictwa elektroniki...
Spotkaliśmy się w kawiarni na Starym Mieście w Olsztynie. Przy kawie i dobrych ciastkach rozmawialiśmy o wszystkim bardzo długo. Odniosłem wrażenie, że w wielu sprawach mamy podobne poglądy, także łączyło nas to, że jej mąż umarł dość niespodziewanie. Okazało się także, że posiada dom w budowie w G…, czyli całkiem niedaleko od mojego domu a także mieszkanie na terenie Olsztyna. Jeździ także na rowerze. Z tego wszystkiego mogłem wnioskować, że wszystko może ułożyć się pomyślnie...
 
Zaczęliśmy się spotykać, ale wtedy okazało się, że Teresa intensywnie pracuje w szkole. Wolna jest właściwie tylko w niedzielę i to nie każdą. Było to bardzo istotne ograniczenie, bo znowu byłem wiele dni sam...
     
       

Żeby siebie lepiej poznać proponowałem i realizowałem różne wycieczki w najbliższej okolicy Olsztyna.
                     
  Teresa nie chciała być fotografowana ....                                
                                                   
Zamek w Lidzbarku Warmińskim
Zwiedziliśmy cały wspaniały zamek. Foto-reportaż możesz zobaczyć tu >>>
                                                                       
 
Pojechaliśmy także zobaczyć Bazylikę w Świętej Lipce koło Reszla z 1682 roku.

   
      Bazylika była świeżo po remoncie i przedstawiała się okazale. Zrobiłem także fotoreportaż, który możesz zobaczyć tu >>>    
                                 
Miałem sporo wolnego czasu toteż jak przez poprzednie lata działałem spolecznie.  
  Na swoim osiedlu utrzymywałem oczywiście kontakt z Radą Osiedla i znajomymi. W dowód uznania za moją aktywność społeczną otrzymałem od Rady Osiedla upominek. Było to przyjemne, bo starałem się na stronach wortalu dajtki.pl, który prowadzę społecznie, pomagać mieszkańcom.  
   
   
Zobacz wiecej zdjęć >>>
     
   
m. in. zamek w Lidzbarku Warmińskim, Święta Lipka, Ostróda, zabytkowy kościółek w Sząbruku... W zasadzie wszystko to akceptowała, jednak, jak mi się zdawało, bez żadnego zaangażowania się w te moje pomysły.
     
. . .Po jakimś czasie zorientowałem się, że nie byłem akceptowany przez jej córkę, która uważała, że zabieram jej matce czas, który ona powinna poświęcić jej i jej dzieciom. Poznałem ją także osobiście, bo zostałem pewnego dnia zaproszony do jej domu w G… stojącego, jak się okazało obok domu Teresy, remontowanego przez Teresę już od wielu lat. Widziałem, jaką niechęcią mnie ona dążyła.... Dobry byłem wtedy, gdy trzeba było jej matkę zawieść samochodem lub wykonać jakąś pracę. Nie było to przyjemne. Wiedziałem, że w takiej atmosferze nie da się żyć z Teresą bezkonfliktowo, na co liczyłem na początku tej znajomości.
 
   

Zbliżały się jej wakacje, a ja wiązałem z tym plany wyjazdu z Olsztyna we dwoje. Najpierw wydawało mi się, że Teresa zaproponuje mi wyjazd do Włoch, gdzie podobno bywała prawie co roku i o czym opowiadała wielokrotnie, ale ponieważ nic takiego się nie stawało, to pomyślałem, że będę mógł zrealizować swój plan, czyli wybrać się z nią na jakiś większy wyjazd w Polskę lub na zachód Europy zrealizowaną według mojego pomysłu.. Wydawało mi się, że dobrym rozwiązaniem byłoby zakupienie na raty jakiegoś w możliwym stanie campera i zwiedzenia w ten sposób ciekawych miejsc. Zrobiłem nawet konkretne rozpoznanie zarówno na uzyskanie odpowiedniego kredytu, jak i obejrzałem kilka konkretnych egzemplarzy tych domków na kołach.

Zdołałem nawet namówić Teresę na obejrzenie konkretnego campera.

 
 

Jednak po paru dniach spotkałem się ze zdecydowaną odmową. Spytałem, czy chodzi o pieniądze? Odpowiedziała, że nie w tym rzecz, choć te ma, ale córka wyciąga po nie ręce, co kawałek, ale ona sama jest bardzo strachliwa i nie zgodziłaby się nigdy na taką wycieczkę.

Nie mogłem się zorientować, czy to był wykręt, a jak sądziłem "robota" jej córki.

 
Po usłyszeniu tego stwierdzenia opadły mi zupełnie ręce! Stanąłem przed "ścianą" nie do pokonania! Co teraz robić? Dusiłem się w tym pustym domu, który na każdym kroku przypominał mi o śmierci Eli. Leżący na podłodze w salonie stos zwiędłych liści z dodatkowo dopełniał fatalną wizję najbliższego lata.
   
 
Jedno stało się dla mnie zupełnie jasne, że z Teresą nie mogę wiązać się!
     
Postanowiłem radykalnie porozmawiać z nią. Do tego najlepiej by było wybrać się na dłuższą wycieczkę rowerową. Mówiła często, że jest chętna na taką jazdę, ale nic konkretnego nie mogłem ustalić. Pomyślałem, że pojadę rowerem do G., gdzie coś tam robiła w swoim domu i wrócimy do Olsztyna rowerami drogą okrężną przez Kudypy i Łupstych, do jej mieszkania w Olsztynie. Trasa była długa na około 12 kilometrów. Można było sporo się nagadać!....

Udało mi się to zrealizować, ale okazało się, że jej kondycja była o wiele gorsza niż moja, mimo że była znacznie młodsza ode mnie i ledwie dojechała do swojego mieszkania. Widziałem, że była zła na mnie, że dała się tak podprowadzić... Oczywiście w takiej atmosferze o ustalenie czegokolwiek na czas wakacji nie mogło być mowy.
Widziałem, że ta wycieczka dla niej była jednak niemiłym akcentem w naszych kontaktach...

   
Kwiaty, kiedyś przez Elę pielęgnowane, umierały "stojąc"!
     
     
 

Minęło kilka dni bez wzajemnych kontaktów...

Po pewnym czasie próbowałem się z nią skontaktować telefonicznie, a ona nie odbierała moich telefonów i nie odpowiadała na moje SMS-y.. Nie było jej także na Skype. Wreszcie po kilku następnych dniach i moich usiłowań nawiązania kontaktu odebrała telefon i zrozumiałem, że moje działania potraktowała, jako natręctwo..

To definitywnie kończyło naszą znajomość!

   
                           
Dni płynęły i nie miałem pomysłu, co robić z moim życiem dalej!
   
         
       
     
         
     

Brałem udział także w życiu politycznym.

12 Kwietnia 2014 roku byłem na konwencji PO w Gdańsku. Tam zetknąłem się z wszystkimi najważniejszymi osobami w Polsce w tym czasie.

   
Przemawia Donald Tusk (tyłem przy mównicy)
Cały reportaż z tej konwencji możesz zobaczyć tu > > >
 
Wyremontowałem swego Forda Pumę . . .
       

Moje życie, można powiedzieć, toczyło się normalnie, ale tylko patrząc na nie jakby z zewnątrz.

Jadałem w pabach, przy domu robiłem tylko co niezbędne...często chodziłem na cmentarz do grobu Eli i tam jej składałem zawsze jedną, żywą czerwoną różę - miałem w ten sposób przekonanie, że Ona żyje, oczywiście tylko w mojej głowie, w mojej pamięci, bo wraz z Jej śmiercią straciłem wiarę, że człowiek to jakaś nadzwyczajna istota, która po śmierci ma jakiś dalszy byt!

Potem jechałem do Eli i Bogdana G..., aby pogadać... rozładować nagromadzone przygnebiajace nastroje.

Wracałem do pustego, zimnego domu, a wlaściwie budowli, bo nie było w nim już nic z domu rodzinnego, z ciepła drugiej kochanej osoby.

Kwiaty, tak pielegnowane w domu przez Elę wszystkie uschły...

           

26 marzec 2014 r.

                   
 
               
                             
 
. . . ale ten rozdział mego życia tak pesymistycznie jednak się nie kończy! Ktoś jednak myślał o mnie, i to całkiem konkretnie !
 
c d >>>
 
 
              Home Dzień dzisiejszy(fotografie)  Książka Gości
Poczta
Strona poprzednia
Strona następna