Koniec życia w angielskim wymiarze.
   
                                                     
 

Życiorys.

Strona 120.

       

Kilka słów wyjaśnienia: moi krewni, córka Magda mieszkająca w Kanadzie i siostrzenica Ewa mieszkająca w Anglii starały się mi pomóc wrócić do normalnego życia.

Mogłem (teoretycznie) pojechać albo do Kanady albo do Anglii, aby choćby trochę próbować ułożyć sobie życie. Skorzystałem z zaproszenia Ewy i pojechałem do Leicester w środkowej Anglii. (opiszę ten pobyt osobno).

           
                   
   
Ewa na zakupach
 
   
   
Lili w przedszkolu.
 
       
       

Jak to było:

Jak byłem w Anglii Ewa któregoś dnia powiedziała, że powinienem dać swój anons do programu angielskiego, który kojarzy pary - Badoo. Nie widziałem w tym wielkiego sensu, ale Ewa nalegała i powiedziała, że sama to zrobi a ja tylko abym odpowiedział na pytania, które są tam wymagane...

Tak postał mój anons. Zacząłem się tym bawić i zobaczyłem ile kobiet tam można znaleźć oczywiście w najbliższej okolicy czyli miasta Leicester. Były tam oczywiście także murzynki, które mnie dość frapowały...

Oczywiście nic z tego nie wyszło z powodu mojego niezdecydowania, czy chcę zostać w Anglii czy wrócić do Olsztyna...

             
                                             
                                 
                                             
     

 

Mijał już prawie trzeci miesiąc mojego pobytu u Ewy w Leicester (środkowa Anglia).

Zastanawiałem się nad powrotem do domu, ale tylko wtedy, jak nie miałem pomysłu co robić dalej, co było nieczęsto. …

Pewnego dnia Ewa stwierdziła, że warto zobaczyć ile teraz kosztują bilety lotnicze do Polski. …

Natychmiast to podchwyciłem, bo wydawało mi się, że to było powiedziane nie bez kozery. …

Razem wyszukaliśmy odpowiednie strony internetowe i okazało się, że chyba za tydzień można bardzo tanio wrócić do Polski. Natychmiast podjąłem odpowiednie starania i internetowo kupiłem stosowny bilet.

Wtedy Ewa trochę chyba „proforma” stwierdziła, że nie ma żadnego powodu abym odjechał, ale ja to potraktowałem, tak, jak napisałem wyżej. Już więcej nie było tego tematu .


                 
                                             
           

Nadszedł dzień wyjazdu.

Ostatnie spojrzenie na ogród Ewy w Leicester, na żywopłot, który mozolnie przycinałem przed wyjazdem i wyjazd na lotnisko East Midlands. Wiezie mnie Ewa i Craig jej Passatem. Strasznie się denerwują, bo wyjechaliśmy dość późno a na dobitek, co chwila trzeba stać w korku. Po wariackiej jeździe wpadamy w ostatniej chwili na lotnisko i od razu wbiegam do hali odpraw. …Jest cicho i pusto. Jeszcze chwila i już idę do samolotu jako jeden z ostanich pasażerów...… Jest 16 listopad 2013 roku, późne popołudnie...

                 
                                                     
                                   
           
 
W sali lotniska East Midlands - przestrzennie i spokojnie.
     
                                 
                                                     
Za oknem samolotu widoczna hala lotniska.
 

Jeszcze ostatnie spojrzenie na oddalające się lotnisko East Midlands i szybko wznosimy się do góry w ciemną przestrzeń nad Europę.

       
...w samolocie . Miałem spokojnych ponad 100 minut na pierwsze podsumowanie tego pobytu w Anglii . . .
                                                     
             

Około 24 godziny witam się z niezawodnym Bogdanem G. na parkingu lotniska w Modlinie w Polsce

Było zimno, padał mokry śnieg, wiał silny wiatr . . .

"...Zszedłem na ziemię ! "

                 
                                                     
             
CD>>>