Życiorys.                          
                                   
Jeszcze parę uwag...
 
 
                                   
 
Powyższe zdjęcie, na którym jestem "uwieczniony" wykonał belgijski dziennikarz do specjalnego reportażu o hotelu, gdzie byłem dyrektorem, zamieszczonym w międzynarodowym piśmie hotelarskim. (1981 r.)
   
 
  Po co komuś mój życiorys ???    
 

Można by się zastanowić, dlaczego w ogóle zabrałem się do opisania mojego życia?

Ta myśl zrodziła się wtedy, gdy uświadomiłem sobie, że niewiele wiem o życiu moich rodziców, a nie zapytam Ich już nigdy o różne wydarzenia rodzinne, bo umarli. Nie uświadamiałem sobie nigdy, że może przyjść taki czas, że Ich zabraknie i mimo, że życiorysy mieli publicznie znane, bo byli ludźmi nauki z "najwyższej półki", pozostaną pytania, na które nie otrzymam już nigdy żadnych odpowiedzi. Żyłem zawsze w Ich pobliżu, ale tak naprawdę jakby, nigdy z nimi! Były jakieś sprzeczki, jakaś w pośpiechu wymiana poglądów, jakieś rady i uwagi, ale szybko zapomniane, ulotne... A w tym wszystkim jest taka ironia losu, że ceniłem Ich bardzo, i wiem, że to Oni mnie ukształtowali i do końca Ich życia podawali mi rękę, jak byłem w potrzebie.


Moje życie także dobiega końca i pozostaną po mnie - moja córka, moje wnuki... Oni także, jak poprzednio ja, żyją w oddali od swoich rodziców, dziadków i może, któregoś dnia, jak już nic się ode mnie nie będą mogli dowiedzieć, sięgną po te moje wspomnienia i będą wiedzieli, dlaczego tak się stało, w konkretnej jakiejś sytuacji życiowej - ich ojca, czy dziadka.


Na stronach "Moje życie" nie silę się na żadne filozoficzne wywody, niczego nie sugeruję - po prostu opisuję, co mi się w życiu przytrafiło, co warto zostawić komuś do przemyślenia, czym się kierowałem dokonując życiowych wyborów... To wszystko, oczywiście może służyć za jakieś przykład postępowania, nie koniecznie godny naśladowania, może dać komuś chwile refleksji, ale nie jest żadnym mądrzeniem się, czy mentorstwem.


Nic z tego, co przeżyjemy nie da się zmienić, nic odwrócić i nic powtórzyć, a wszystko mija bardzo szybko, bo życie jest krótkie i niewiele, albo … nic (!) po nas nie pozostanie!

   
                                   
 
Drogi Gościu! Może i Tobie przyda się prześledzić moje wspomnienia, może porównasz ze swoimi przeżyciemi i przemyśleniami...
   
                                   
 
Dla przykładu podsuwam Ci stronę 30 , na której dowiesz się jak...
   
 
... "postawienie na swoim" wobec obojętnej mi zupełnie sekretarki pewnego dyrektora zaważyło na moim całym przyszłym życiu......
   
                                   
 
albo...nawiązując do zdjęcia zamieszczonego wyżej... jak to było z tym hotelem ... strona 67 i dalsze...
   
                                   
 
Drogi Gościu!
Jeżeli po przeczytaniu moich wspomnień uznałeś, że możesz podzielić się swoimi
uwagami ze mną lub innymi, którzy czasem tę "Książkę Gości" przeglądają, będę bardzo
wdzięczny.
   
                                   
Tu możesz przeczytać wpisy do mojej Książki Gości. >>>
    Małe wyjaśnienie: przez wiele lat można było wpisywać swoje uwagi samodzielnie do ww. Książki. Jednak ostatnio zamiast oczekiwanej polemiki z moim "widzeniem świata" zaczęły dominować wpisy, które można zakwalifikować jako "krypto reklamę" wpisujących.          
Wobec takiego stanu rzeczy proponuję moim czytelnikom napisanie najpierw maila do mnie (adres po kliknięciu na link pt. Poczta poniżej), a potem moje dodanie tych uwag do książki.
 
 
Początek życia >>>
 
 
 
    Home     Dzień dzisiejszy(fotografie)   
Poczta
   
Strona następna